Kazanie bpa Fellaya — Lourdes, 26 X 2014

Kazanie wygłosił biskup Bernard Fellay w czasie Mszy św.  odprawionej w dniu 26 października 2014 r. w święto Chrystusa Króla podczas międzynarodowej pielgrzymki Bractwa Św. Piusa X do Lourdes (tłumaczenie z jęz. angielskiego).

Moi drodzy,
Zebraliśmy się tutaj, z trzech powodów. Dziś przypada święto Chrystusa Króla. Przybyliśmy też do Lourdes, do błogosławionej Dziewicy Maryi. Obchodzimy dziś wreszcie setną rocznicę śmierci drogiego i wielkiego św. Piusa X, naszego patrona.
Istnieje związek między tymi wydarzeniami. Pamiętamy w pierwszej kolejności o naszym Królu, Królu wszechświata. Królu ze swojej natury, nie tylko ze względu na swoje Bóstwo, ale także ze względu na swoje Człowieczeństwo. Jego człowiecza natura jest związana i zjednoczona z Boską naturą. Musimy uznawać i świadczyć o królowaniu Chrystusa nad każdą jednostką, nad każdą społecznością, nad wszystkimi ludźmi. Jest On zaprawdę Królem nad królami. Niezależnie od tego, czy ludzie takim Go uznają, On dzierży swą królewską władzę. Jest Bogiem, Stworzycielem i pragnie używać swej władzy, by prowadzić wszystkie dusze do Nieba. Dlatego przybrał ludzkie ciało — by zbawić nas.
Gdy przyglądamy się dziełu św. Piusa X, temu, jak wielkim był świętym, widzimy, rzecz jasna, człowieka wiary i jego nadzwyczajne umiłowanie Boga i dusz. Gdy jednak przyjrzymy się zmaganiom, które prowadził z buntem narodów przeciwko Bogu, widzimy nadzieję, która nie opuszczała go w pracy. Być może jest to cnota, której najbardziej nam dzisiaj brakuje. Widzimy strach, który jest tak charakterystyczny dla rodzaju ludzkiego. Strach w obliczu dążenia ku Niebu, niemożliwego do osiągnięcia bez Bożej pomocy. Strach w obliczu własnych wrogów, wrogów Kościoła i dusz jest dziś bardzo potężny. Nasz Pan tak wiele razy mówił o owym strachu: „Nie lękajcie się!”. Co może go przemóc, przezwyciężyć? Tak dobrze nam znane zawołanie, które wznosimy do Boga każdego dnia: Adiutorium nostrum in nomine Domini – Wspomożenie nasze w imieniu Pana.

Dokonując oceny Soboru Watykańskiego II, możemy pomyśleć, że jego wielkim błędem była próba poszukiwania ludzkich środków dla rozwiązania problemów, które przekraczają naszą naturę, nierozwiązywalnych przez środki nam dostępne. Te próby odzyskania utraconego wpływu na wiernych dokonywane były przez Kościół czysto ludzkimi metodami. Widzimy to choćby w nowej Mszy, w reformach posoborowych. Widzimy też rezultat — katastrofę. Istnieje tylko jedno rozwiązanie, które nigdy się nie zmienia — jest nim nasz Pan Jezus Chrystus, wspomożenie nasze w imieniu Pana.

Moi drodzy, oto Lourdes! Miejsce błogosławionej Dziewicy Maryi, Niepokalanego Poczęcia. Patrząc na obecne, modernistyczne czasy, wydawać by się mogło, że Najświętsze Serce Jezusa oraz Niepokalane Serce Maryi, te skarby, z których mamy czerpać i jednocześnie środki, z których z Bożej woli dla naszego zbawienia korzystać, są ponad nasze siły. W Fatimie Bóg wytłumaczył, dlaczego pragnie poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi. Powiedział: „Chcę, by Jej Serce było złączone z moim. Chcę, by ludzie udawali się do Niej, do Dziewicy Maryi, do Niepokalanego Serca”. Idźmy zatem do Niej, pokładajmy w Niej nasze nadzieje, a Ona zaprowadzi nas do Chrystusa Króla, do Nieba.

 

Poniżej zamieszczamy tłumaczenie kazania z języka francuskiego. Tekst kazania jest bardziej obszerny niż w języku angielskim

Drodzy wierni,
Naszą pielgrzymkę możemy powiązać z trzema zagadnieniami. Po pierwsze, dziś obchodzimy Święto Chrystusa Króla, po drugie wędrując do Lourdes chcieliśmy oddać cześć Najświętszej Maryi Pannie, Matce Naszego Pana Jezusa Chrystusa — naszego Króla. W końcu czcimy pamięć zmarłego 100 lat temu naszego wielkiego patrona św. Piusa X.
Te elementy naszej pielgrzymki związane są jednoznacznie z prawdą, iż nasz Pan Jezus Chrystus jest Królem Wszechrzeczy.

Omówmy na początek Jego tytuł — Chrystusa Króla. Pomimo że święto Chrystusa Króla ustanowiono dosyć późno, bo w 1925 roku, sam fakt uznawania naszego Pana za prawdziwego i jedynego władcę, był od dawna obecny w Jego Kościele. Król królów, powiadamy, nad wszystkim stworzeniem. Nawet w samym swoim człowieczeństwie posiada godność królewską, z racji zjednoczenia ludzkiej natury z boską.
„Beze mnie nic nie możecie” — oto, co czytamy w Ewangelii. „Przez Niego wszystko się stało, a bez niego nic się nie stało, co się stało”. Powinniśmy uznać z całej naszej siły jego panowanie nad wszystkim, co istnieje. Od pojedynczej osoby, aż do państw i społeczeństw.
Nasz Pan Jezus Chrystus ma pełnię władzy, aby sądzić. Oto po śmierci każdy człowiek stanie przed Jego Trybunałem i zda sprawę ze swojego życia. Chrześcijanin czy poganin — mało istotne… Każdy jest mu poddany. To Pan nasz. To nasz Bóg. Ma władzę nadawania prawa i egzekwowania od całego swojego stworzenia.
Naturalnie, Jego Królestwo nie funkcjonuje na tych samych zasadach jak rządy ludzkie. To przede wszystkim autorytet wobec rozumu, serca i sumienia. Najpierw w stosunku do pojedynczego człowieka, a konsekwentnie do społeczeństwa.
Pan Jezus Chrystus jest Zwycięzcą i Odkupicielem. Przez Krew swoją nas wykupił i w ten sposób staliśmy się Jego własnością. Jako nasz Zbawiciel chce prowadzić swój lud do Nieba. Dlatego stał się Ciałem, żeby nas zbawić. Pan nasz Jezus Chrystus chce, aby narody poddały mu się i wypełniając Jego postanowienia, współpracowały z nim na drodze do zbawienia.

Przejdźmy do następnego punktu, przypomnijmy naszego patrona św. Piusa X. Należy powiedzieć jasno, że św. Pius X praktykował cnoty w stopniu heroicznym i z tego powodu należy mu się tytuł prawdziwie świętego i wielkiego papieża. Odznaczał się niezłomną wiarą, która umacniała go w przekonaniu o konieczności wprowadzenia Królestwa Chrystusa w państwach świata. Podczas pontyfikatu naszego patrona, wiele narodów buntowało się przeciw Kościołowi Katolickiemu. Święty Pius X w żaden sposób nie poddał się bezbożnym prądom, rozwijającym się we Francji czy Portugalii. Wiarę zachował, tak jak pełnię swoich praw. Można śmiało rzec, że wolał widzieć Kościół cierpiący, niż upodlony i poddany prześladowaniom przez światowe rządy.
Jednakże, dlaczego udało mu się prowadzić tę wielką walkę? Ponieważ kierował się nadzieją. Powiedzmy wprost — obecnie dużo mówi się o wierze, jeszcze więcej o miłości, tymczasem cnota nadziei jest wyraźnie spychana na ubocze.
Na czym to polega prawdziwa nadzieja? Gdy człowiek zda sobie sprawę ze swojej słabości, dostrzeże siły wroga — zjednoczone wrogie Kościołowi państwa i samego demona — opanowuje go strach. To zupełnie normalne i bardzo ludzkie uczucie. Jednak przypomnijcie sobie, ile razy nasz Pan Jezus Chrystus mówił: „Nie trwóżcie się!”. Wynika stąd, że strach jest nieodłączną częścią naszego życia, i powinniśmy sobie uświadomić jego źródła. Natomiast nigdy trwoga nie powinna kierować naszymi działaniami. My za św. Piusem X musimy patrzeć z otuchą w naszego Boga i Pana Jezusa Chrystusa. Chociażby przez te słowa, które można wypowiadać dziesiątki razy dziennie: Adiutorium nostrum in nomine Domini!.
Święty Pius X powiedział: „Pan Bóg dopuszcza cierpienia dla chwały swojego Kościoła”. Nasz Pan Jezus Chrystus powiedział na górze: „Błogosławieni, którzy cierpicie prześladowania dla mojego imienia”. W przypadku cierpienia zawsze obawiamy się straty, a to paraliżuje nasz rozwój i powstrzymuje od podejmowania decyzji związanych z pewnym ryzykiem — czasem niezbędnym przy przezwyciężaniu zagrożeń. Spójrzmy na historię zeszłego wieku, aby zrozumieć gdzie może zaprowadzić brak nadziei i niekontrolowany strach. Przykładem może być Sobór Watykański II — Kościół bał się stracić wiernych, więc otworzył się na świat, doszło do reform, których skutki widzimy obecnie, są one katastrofalne. Jaki jest korzeń takiego postępowania? Po prostu nadludzkie problemy próbuje się rozwiązać ludzkimi środkami! Nie sądźmy, że w środowisku Tradycji nie ma takiej pokusy, aby problemy zwalczać po swojemu. Stąd pochodzi sedewakantyzm. Z chęci wprowadzenia w czyn własnych idei na uleczenie sytuacji, bez brania pod uwagę całego planu Bożego.
Drodzy wierni, prawdziwe wspomożenie jest w imieniu Pana. W jaki sposób mamy zachować skarb Tradycji i skarb łaski, jeśli nie dzięki nadprzyrodzonej nadziei? Zamiast patrzeć na swoje słabości, spójrzmy w Majestat Boży i szukajmy Bożej Woli! Nasza wiara w pomoc Pana Boga pokona świat.

Obecnie szczególnie przez Niepokalaną, Niebiosa chcą okazać swoją moc. Z woli Pana Boga, objawienia fatimskie mają służyć za drogowskaz postępowania w dzisiejszych czasach. Zastanówmy się, w jaki sposób Nasz Pan Jezus Chrystus wyjaśnił siostrze Łucji, dlaczego wymaga konsekracji Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi. Otóż, przez tę konsekrację ma nastąpić połączenie dwóch serc — Najświętszego Serca Pana Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi. Król świata pragnie zobaczyć przy swoim tronie Królową — swoją Matkę. Niestety, ponownie wola Najwyższego nie zostaje wypełniona i konsekracja nie następuje. Hierarchia Kościoła nadużywa racjonowania postępowania zgodnie z myślą ludzką, a więc: „czemu miałaby pomóc konsekracja Rosji?”. A dlaczego tym razem nie podążać za wolą Niebios? Przecież konsekracja Rosji to bardzo prosty akt! Ciężko zrozumieć, dlaczego hierarchowie nie są w stanie dokonać tak prostego aktu jak poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu… Wszystkie działania, jakie wymaga od nas obecnie Pan Bóg, a więc nabożeństwo pierwszych piątków i sobót miesiąca są nieskomplikowane. Bóg Ojciec udziela swej łaski w zamian za wypełnianie prostych aktów. Oczywiście, oprócz uczestnictwa w tych pobożnych nabożeństwach, niezbędne są ofiary, wysiłek, samozaparcie. Jednakże wciąż plan działania jest niezłożony — modlitwa różańcowa i pokuta.

Podsumowując, kryzys i załamanie w Kościele, błędy w wierze i doktrynie, mogą być przezwyciężone jedynie przez czyny umotywowane miłością ku Bogu i ufnością w Jego pomoc. Nasz Stworzyciel nie wymaga niczego niemożliwego, musimy ponawiać pokutę i kontynuować modlitwę. W ten sposób nic nie stracimy, przeciwnie zyskamy świętość i rozgłosimy Królestwo Chrystusowe pośród innych.

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2021 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji