Święty Pius X i Najświętsza Maryja Panna

Wykład ks. Karola Stehlina, wygłoszony 25 października 2014 r. podczas międzynarodowej pielgrzymki Bractwa Św. Piusa  X do Lourdes (tłumaczenie z języka angielskiego).

Drodzy Przyjaciele!
Jestem bardzo zaszczycony, że dziś wieczorem, przez 45 minut (a więc powinniśmy skończyć o 18.45) mogę nieco objaśnić Wam pewne ważne zagadnienie: życie św. Piusa X z naszą Panią. Święty Pius X, nasz patron, był z pewnością bardzo wielkim czcicielem Maryi. Co do mnie, jestem bardzo zapracowany, nie jestem profesorem tylko zwykłym misjonarzem i nie miałem czasu, aby przygotować historyczny przegląd pięknej relacji św. Piusa X z naszą Panią. Ale nawet bez historycznych szczegółów, wystarczy jego arcydzieło na temat Maryi, a mianowicie jego druga encyklika, którą napisał 2 lutego 1904 roku: Ad Diem Illum.

Ta krótka encyklika, poświęcona Niepokalanemu Poczęciu Maryi, jest bardzo ważna nie tylko ze względu na rozwój doktryny zwanej mariologią, lecz także jako najwyższa forma powszechnego, zwyczajnego magisterium Kościoła: papież przemawia jako papież. Co więcej, ta encyklika jest streszczeniem miłości św. Piusa X do naszej Pani i mówi nam bardzo wiele o jego maryjności, a właśnie o przedstawienie tego zagadnienia poproszono mnie dziś wieczór. Wspomniana encyklika może być nazwana streszczeniem i ostatecznym owocem całego jego maryjnego życia i wiary.
Wreszcie, co stanowi bezpośredni cel dzisiejszej konferencji, ta encyklika jest najgłębszym wyjaśnieniem wielkiej tajemnicy Niepokalanego Serca Maryi. Jest naprawdę wybitna. Muszę Wam powiedzieć, że kiedy czytałem ją kilkanaście razy, żeby przygotować niniejszą konferencję, dostrzegałem, raz po raz, wspaniałą głębię tego, co Pius X przekazuje nam w tych krótkich słowach. Uważam, że powinniśmy teraz o tym rozmyślać: to są duchowe podstawy całego naszego maryjnego życia. Zatem pamiętajcie: przemawia do nas święty, przemawia do nas papież i to papież korzystający ze swej niemal najwyższej władzy, pisząc bardzo uroczystą encyklikę.

Święty Pius X rozpoczyna tę encyklikę opisem własnej czci ku Maryi, jest bardzo, bardzo dyskretny. Zaczyna od refleksji na temat 50 lat, jakie minęły od ogłoszenia dogmatu w 1854, kiedy to papież Pius IX ogłosił, że nasza Pani została niepokalanie poczęta, bez grzechu. W tym czasie Pius X był jeszcze seminarzystą i to wydarzenie było niewątpliwie jednym z najważniejszych w jego seminaryjnych latach, co zresztą opisał jako czas ogromnej, „świętej radości” z powodu „wspaniałych scen wiary i miłości ku dostojnej Matce Bożej”.
Święty Pius X podaje też osobisty powód napisania tej encykliki: „naszą cześć połączoną z najwyższą wdzięcznością za otrzymane dobra”. Następnie pisze coś bardzo zaskakującego: mówi o swoim „pragnieniu wzbudzanym przez rodzaj tajemniczego instynktu”, to ciekawe, „tajemniczego instynktu,” który „skłania nas, aby uważać za nieodległe w czasie spełnienie tych wielkich nadziei zrodzonych w umyśle naszego poprzednika Piusa IX i wszystkich biskupów świata przez uroczyste ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu”. Rozumiecie, wypowiada tu bardzo ciekawe słowa: „tajemnicze instynkty”, „wielkie nadzieje”. Są one związane z dogmatem o Niepokalanym Poczęciu z 1854 roku. Moglibyśmy to podsumować następująco: ten najgłębszy instynkt to instynkt ludzkości, wszystkich dzieci naszej Pani, że zbawienie i powrót całej ludzkości do Boga dokonuje się przez Nią.
Następnie papież natychmiast odpowiada na zarzut, że podczas tych 50 lat, które upłynęły od roku 1854 do 1904 sytuacja na świecie pogorszyła się: „W pewnym sensie macie rację, ale tak naprawdę mylicie się, ponieważ te burzliwe 50 lat upłynęło w dużej mierze pod znakiem Maryi” i opisuje 5 zwycięstw Maryi. Po pierwsze, pisze o „tajemniczych darach łaski, którymi Bóg obdarzył Kościół przez wstawiennictwo Najświętszej Panny.” Po drugie, mówi o Soborze Watykańskim I, który przebiegał pod kierownictwem naszej Pani i zaowocował ogłoszeniem nieomylności papieża. Po trzecie, uświadamia nam „bezprecedensowy zapał, z jakim wierni wszystkich stanów i narodów od długiego już czasu garną się, by osobiście uczcić Wikariusza Jezusa Chrystusa”, czyli chodzi tu o przywiązanie do papiestwa. Potem pisze o wspaniałych pontyfikatach Piusa IX i Leona XIII, pontyfikatach wybitnych jeśli chodzi o owoce dla świętego Kościoła katolickiego. A powód piątego zwycięstwa jest tu, gdzie jesteśmy dzisiaj: objawienie naszej Pani w Lourdes i te wszystkie niesamowite cuda, które zdarzyły się tu podczas ostatnich 50 lat.
I dalej papież mówi, że musimy zdawać sobie sprawę, że te 50 lat, choć burzliwe i okropniejsze niż kiedykolwiek przedtem, było nam dane pod szczególną pieczą Maryi i musimy rozumieć, że wszelkie dobro, które w tym czasie się wydarzyło, jest Jej darem. I dochodzi do następującego wniosku: „dlaczego mielibyśmy nie wierzyć, że nasze zbawienie jest bliżej niż myśleliśmy, tym bardziej, skoro wiemy z doświadczenia, że zgodnie z zarządzeniem Opatrzności Bożej, im bardziej panoszy się zło, do granic możliwości, tym mniej odległe jest zbawienie?”. Innymi słowy: im gorzej, tym lepiej. I następująca zasada: jeśli sprawy przybierają coraz gorszy obrót, czas wspaniałego zbawienia jest bliski.
Sądzę, że żaden papież wcześniej nie ogłosił tak zdecydowanie tej wspaniałej zasady w odniesieniu do naszej Pani. To jest to, co Ona sama później opisuje w Fatimie: że teraz żyjemy w najgorszych czasach, czasach ostatecznej walki diabła przeciwko Niej. Ale to najgorsze przynosi ostateczne zwycięstwo: „na końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje”. To mówi Ona w Fatimie. To mówi św. Pius X już 13 lat wcześniej w swojej encyklice.

Następnie dochodzimy do najważniejszego miejsca pierwszej części tej encykliki. Papież pisze: „Pierwszorzędnym powodem, dla którego 50. rocznica ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu miałaby tak szczególnie fascynować dusze chrześcijan, jest odnowienie wszystkiego w Chrystusie”. Omnia Instaurare in Christo, czyli odnowić wszystko w Chrystusie — to motto św. Piusa X, które objaśnił w swojej pierwszej encyklice. Teraz, w drugiej encyklice potwierdza: „czy ktokolwiek może nie dostrzegać, że nie ma pewniejszej ani bardziej bezpośredniej drogi niż przez Maryję, aby zjednoczyć całą ludzkość w Chrystusie i otrzymać przez Niego doskonałe przybrane synostwo, tak abyśmy mogli stać się świętymi, niepokalanymi w oczach Boga?”. I mówi, że to nasza Pani ma najważniejsze zadanie w urzeczywistnieniu tego ideału Omnia instaurare in Christo.
Słyszymy już naszego wielkiego świętego Maksymiliana Kolbego, który, zachwycony mottem św. Piusa X, czytając tę encyklikę i wszystkie inne dzieła naszego świętego patrona, obiera za swoje motto te same słowa, co św. Pius X: Omnia instaurare in Christo, dodając: per Immmaculatam!, czyli „odnowić wszystko w Chrystusie przez Niepokalaną!”. I tak naprawdę to samo przekazuje nam św. Pius X w słowach, które przed chwilą objaśniłem.
W dalszym ciągu papież naucza o roli Maryi w samym dziele zbawienia: Bóg mógł rozporządzić inaczej, ale chciał dać nam swego Syna jedynie przez Maryję. Dlatego też i nam nie pozostaje nic innego jak otrzymać Jezusa Chrystusa przez ręce Maryi. Innego sposobu nie ma. I papież kontynuuje głęboką, niezwykłą refleksją: „Chrystus, Pan nasz, odkupił nas dając nam Bożą łaskę. Teraz — pisze papież — gdziekolwiek zapowiadana jest ta łaska, Odkupiciel świata jest prawie zawsze przedstawiany nam jako zjednoczony ze swoją Matką.”

I tu papież staje się wybitnym mariologiem: przytacza niektóre zapowiedzi Mesjasza w Starym Testamencie i twierdzi, że „Odkupiciel, Baranek Boży, który ma panować nad światem zostanie zesłany, ale będzie zesłany ze skały pustyni, którą jest Maryja; kwiat zakwitnie, ale zakwitnie z różdżki Jessego, którą jest Maryja. Adam, ojciec rodzaju ludzkiego patrzy na Maryję miażdżącą głowę węża i to osusza łzy, które przekleństwo wycisnęło z jego oczu”.
I następnie mówi o Noem, o Abrahamie, Mojżeszu, Dawidzie, i o Eliaszu. Poprzez wszystkie te cytaty z wielkich wydarzeń Starego Testamentu, naprawdę niesamowite, św. Pius X, za całą tradycją Kościoła ogłasza, że za każdym razem, gdy pojawia się zapowiedź Odkupiciela, zawsze jest delikatne odniesienie do naszej Pani. Gdziekolwiek mowa o Jezusie Chrystusie w Starym Testamencie, tam wspomniana jest też nasza Pani. Następnie mówi, że wszystkie te figury znajdą niesamowite rozwinięcie w Nowym Testamencie, i cytuje obszernie św. Ludwika Marię Grignion de Montfort, że podczas swoich pierwszych 30 lat na ziemi Jezus był zależny od Maryi, że „nigdy żaden syn nie był tak bardzo zjednoczony ze swoją matką, tak ścisłymi więzami intymności i domowego życia”.
I podsumowuje to rozważanie: „Kto poza Jego Matką mógł posiadać pełniejszą wiedzę na temat wspaniałych tajemnic narodzenia i dzieciństwa Jezusa Chrystusa oraz, przede wszystkim, tajemnicy Wcielenia, która jest początkiem i podstawą naszej wiary?” Więc za każdym razem, podczas tych pierwszych 30 lat swojego życia, Jezus Chrystus jest zawsze z Maryją i Maryja jest zawsze z Nim. Zatem nikt nie rozumie Go lepiej niż Ona, nikt nie otrzymał w sercu tyle co Ona, kiedy On był z Nią. To jest właśnie nasza Pani: żyjąca życiem swojego Syna! Skupiona, wpatrzona w Niego i później dzierżąca wielką odpowiedzialność ofiarowania Go nam.
Ta prawdziwa znajomość Jezusa Chrystusa jest życiem wiecznym, jest szczęściem, jest świętością. Jest wolą Bożą, i na tym polega życie wieczne, abyśmy poznali Boga Ojca w niebie i poznali Jezusa Chrystusa, a poznanie Jezusa Chrystusa dokonuje się tylko przez Maryję. I to jest doktryna naszego świętego patrona. Innymi słowy, Maryja staje się Matką nowego życia Jezusa Chrystusa w nas. Wiecie co to jest: to jest łaska uświęcająca, to jest Boże życie w nas. Innymi słowy, Maryja staje się nową Ewą, która wraz z nowym Adamem wydaje na świat nową, odkupioną ludzkość. Dlatego możemy rzeczywiście mówić: Spes nostra salve! Bądź pozdrowiona nadziejo nasza! Nasza jedyna nadziejo! Tę nadzieję daje Maryja.

I dalej papież przechodzi do centralnego punktu encykliki i pozwólcie, że powiem, że wchodzimy tu w samo serce naszego świętego patrona, kiedy to zaczyna przedstawiać podstawowe zasady dotyczące Maryi: „ Czyż Maryja nie jest Matką Pana Jezusa? Zatem jest Ona także naszą Matką i musimy prawdziwie wyznawać, że Jezus Chrystus, Słowo, które stało się Ciałem, jest także Zbawicielem ludzkości”.
Następnie papież mówi bardzo wyraźnie: „On ma ciało fizyczne, jak inni ludzie, i ma je od Maryi. Lecz ma także ciało mistyczne, również od Maryi. Najświętsza Maryja Panna nie poczęła odwiecznego Syna Bożego jedynie po to, żeby mógł stać się człowiekiem, biorąc od Niej swą ludzką naturę, ale także po to, żeby za pomocą natury przyjętej od Niej mógł zostać Odkupicielem wszystkich ludzi”. Dlatego papież naucza, jako papież, jako najwyższy autorytet Kościoła, o duchowym macierzyństwie Maryi, naszej Matki: „Stąd, choć na sposób duchowy i mistyczny, wszyscy jesteśmy dziećmi Maryi, a Ona jest Matką nas wszystkich”. I to jest pierwszy zasadniczy aspekt naszej relacji z Nią.

Moi drodzy przyjaciele i drodzy wierni, proszę usłyszcie jak papież naucza, że musimy rozumieć, że Ona kocha nas tą samą miłością, jaką pałało Jej serce do Niego, do Jezusa Chrystusa. Uderzające myśli! Jak Maryja może kochać nas taką samą miłością, jaką kochała Jezusa Chrystusa, swojego Syna? Ponieważ istnieje tylko jedna miłość, nie ma dwóch, ani trzech, ani milionów czy miliardów miłości, jest jedna. I ponieważ Ona otrzymała nas od swego Syna, kiedy stała pod krzyżem — mówi papież — aby nas naprawdę kochać. Jak On był w Jej ciele fizycznie, tak my jesteśmy w Jej sercu duchowo. To jest piękne, wspaniałe! I musimy to rozumieć: duchowe macierzyństwo Maryi oznacza, to zresztą bardzo głęboka doktryna Kościoła, że mam o wiele więcej niż swoją fizyczną matkę: mam Matkę w Niebie, która kocha mnie tak, jak kochała Jezusa Chrystusa, tak mocno, tak bardzo, i to jest podstawą naszej czci dla Maryi oraz podstawą Jej stosunku do nas.

Druga wspaniała część tej encykliki mówi, że Ona jest także Współodkupicielką: to znaczy, że została naszą Matką po to, aby nas zbawić, po to, aby przynieść nam dzieło zbawienia! Co On wycierpiał w swoim ciele, Ona wycierpiała w swoim sercu. I Ona oddaje Go na ofiarę — to bardzo głęboka myśl Ojców Kościoła dotycząca Maryi. Widzieliśmy Ją stojącą pod krzyżem, zobaczcie to, moi drodzy, kiedy, jak mówi papież, Ona daje Go na ofiarę, daje Go Ojcu i stąd ta nieprzerwana komunia miłości i cierpienia między Synem i Jego Matką. „Kiedy godzina Syna nadeszła, obok krzyża stała jego Matka, nie pochłonięta jedynie myślami na temat tego okrutnego widowiska”, rozumiemy to: stała pod krzyżem rozważając najokropniejszą ze wszystkich ofiar, prób i cierpień, „ale”, kontynuuje papież, „także radując się, że Jej jedyny Syn został ofiarowany na zbawienie ludzkości”, wiedząc, że to jedyny sposób, aby Jej dzieci zostały zbawione, dlatego raduje się umierając z bólu i cierpienia, „tak całkowicie uczestnicząc w Jego Męce, że gdyby to było możliwe, chętnie wzięłaby na siebie wszystkie tortury, które znosił Jej Syn. I na skutek tego zjednoczenia woli i cierpienia między Chrystusem i Maryją, Ona zasłużyła najpełniej, by stać się Wynagrodzicielką za zagubiony świat oraz Pośredniczką wszystkich łask, które Zbawiciel nabył dla nas swoją śmiercią i Krwią.”
Są to słowa niemal rewolucyjne, bo pokazują nam bardzo głęboko ogromną rolę naszej Pani w dziele naszego zbawienia. Stojąc pod krzyżem, otrzymała wszystkie łaski, które On wysłużył, ponieważ była z Nim tak zjednoczona: Jej serce zostało porozrywane i starte tak, jak Jego ciało i z racji tego zjednoczenia miłości i cierpienia Jezus dał jej wszystko, a przez Nią całej ludzkości — naucza papież. To nie są piękne rozważania tylko jakiegoś świętego, to mówi najwyższy autorytet w Kościele — pamiętajcie o tym proszę. Zatem papież nakłania nas do rozmyślania o Matce Bolesnej u stóp krzyża.
Następnie papież wyjaśnia, że Ona będzie zawsze jedynym kanałem (cytuje św. Bernarda, innych świętych, cytuje swojego poprzednika Piusa IX), czyli że to przez Maryję przechodzą wszystkie łaski, które Jezus Chrystus wysłużył na krzyżu. Źródłem wszystkich łask jest Jezus Chrystus, ale kanałem przez który przechodzą wszystkie łaski nawrócenia, uświęcenia, świętości dla każdego z nas jest Maryja, więc musimy iść do Niej, aby dotrzeć do Niego – to ważne.

Jeśli znacie historię Fatimy, zwłaszcza ostatnie objawienie naszej Pani siostrze Łucji w Tuy 13 czerwca 1929 roku, możecie dostrzec dokładnie to samo. Tam siostra Łucja miała wizję Trójcy Przenajświętszej: Jezus Chrystus na krzyżu, Bóg Ojciec, który otworzył swoje serce i dał wszystko Synowi; Jezus Chrystus umierający na krzyżu, który wysłużył nam te wszystkie łaski. On Jest naszym Zbawicielem. On jest najważniejszy. Musimy iść do Niego, nie ma innej drogi. Ale w jaki sposób On przychodzi do nas? Pod krzyżem stoi Nasza Pani i otwiera swoje serce i wszystkie łaski od Chrystusa, cała krew z Jego Serca i z Jego głowy spływa do kielicha i nasza Pani otrzymuje ten strumień łask i następnie przekazuje światu. To jest tajemnica Trójcy Przenajświętszej w ujęciu Niepokalanej.
Zatem dostrzegamy tu coś bardzo pięknego: to, czego naucza nas papież, nie różni się od tego, co później tak prosto objaśnia nam nasza Pani poprzez dzieci fatimskie, a mianowicie, że Jej Niepokalane Serce jest rzeczywiście drogą, przez którą Bóg przyszedł na świat, że Jej Niepokalane Serce jest pełne światła Ducha Świętego, pełne łask danych nam przez Jezusa Chrystusa. Dlatego Anioł nazywa Ją plena gratia — pełną łaski. Pełnią łask! Pełnią wszelkich łask! I te łaski Ona przekazuje nam.

Kiedy rozmyślamy o Matce Bożej Fatimskiej od początku do końca i porównujemy to z omawianą encykliką, z zachwytem i radością stwierdzamy, że papież, nawet nie wiedząc o Fatimie, bo przecież zmarł dużo wcześniej, w swojej encyklice tłumaczy, jak ważna w XX stuleciu i czasach ostatnich jest nasza Pani. On jest pierwszym, który tak wyraźnie to objaśnia. Z przedziwnego rozporządzenia woli Bożej najpierw mamy naukę Kościoła z 1904 roku i nikt przedtem nie objaśnił w tak wspaniałych, zadziwiających słowach, jak wielka jest rola Maryi w dziele naszego zbawienia.
Wszystkie łaski przechodzą przez Jej ręce. Ona jest kimś o wiele znaczniejszym, niż wasza fizyczna matka, milion razy znaczniejszym! I potem objawia się w Fatimie i tłumaczy nam, mówiąc prostymi słowami do dzieci i ukazuje swoje Niepokalane Serce. Święty Pius X nie widział jeszcze tego Niepokalanego Serca, ale dokładnie o tym naucza w swojej encyklice. Objaśnia nam, czym jest Niepokalane Serce Maryi: to serce Matki, która kocha swoje dzieci, która daje wszystko, jak dobra matka, która daje krew z własnego serca swoim dzieciom. I Ona to daje: tą krwią z Jej serca jest to, co otrzymała od swego Syna. I co wyjaśnia papież, i co mówi nasza Pani w Fatimie: „moje Niepokalane Serce będzie ucieczką i drogą, która zaprowadzi was do nieba”. To Niepokalane Serce Maryi, które, po Jezusie Chrystusie, jest najważniejsze, przez które mamy dojść do poznania Boga, do zrozumienia Boga, do kochania Boga.

I tak dochodzimy do trzeciej części encykliki, gdzie papież pisze o czci należnej naszej Pani i mówi bardzo wyraźnie, ze jeśli chcemy być dobrymi katolikami, musimy znać Jezusa Chrystusa, posiąść głęboką wiedzę na Jego temat. Zaczynamy od katechizmu dla dzieci, następnie są kazania, rekolekcje, lektury duchowe, ale i tak nigdy nie poznamy Go dość głęboko. Prawdziwie możemy poznać Jezusa Chrystusa jedynie przez Maryję, ponieważ — jak mówi papież: „dziecka nie można znaleźć nigdzie indziej jak tylko przy matce”. Piękne! Wyjaśnia, że nie chodzi tu o poznanie czysto intelektualne, o suchą wiedzę, nawet nie o kult, nabożeństwa ani oświecanie wiary, lecz o pełne zaangażowanie serca. I tu papież tłumaczy nam coś bardzo ważnego: na czym polega to zaangażowanie serca. Nasze serce musi przyjąć nową zasadę: nie możemy ograniczyć się do wychwalania naszej Pani, do odmawiania pięknych modlitw, choć oczywiście to jest ważne, ale przede wszystkim musimy całkowicie odmienić swoje życie, musimy się przemienić w naszym Panu Jezusie Chrystusie, a to należy do naszej Pani. I na tym, naucza papież, polega prawdziwe nabożeństwo do Maryi: „Niech każdy przekona się o tym sam: jeśli pobożność maryjna nie odwodzi go od grzechu, nie przyczynia się do poprawy jego życia, to jest ona fałszywa, pozbawiona właściwych efektów i naturalnych owoców”.
I papież znów rozważa Niepokalane Serce Maryi, jakie powinniśmy mieć tu podejście. Święty Maksymilian Kolbe mówi krótko: „Niepokalana”. Piękne słowo, ale co ono oznacza? Wolna od grzechu, od zmazy i od grzechu. I dlatego papież podsumowuje: nie możecie kochać Niepokalanej, ani nawet mieć tego słowa w sercu bez głębokiej nienawiści do grzechu! I dlatego, gdy rozmyślamy o Niepokalanym Poczęciu, o Niepokalanym Sercu Maryi, o niepokalanej istocie Maryi, o niepokalanej miłości Maryi do Boga i do nas, Ona zawsze chce przekazać nam przede wszystkim wielką odrazę do grzechu. To musimy rozumieć. To jest pierwsza ścieżka do dobrego nabożeństwa do naszej Pani. Ale na tym to nabożeństwo się nie kończy. Zaczyna się od negatywnego aspektu: O Niepokalana! To westchnienie, uczy papież, musi wzbudzać we mnie odrazę do grzechu! O Niepokalana! Ja dopowiedziałbym, że wszystko to, co pobudza mnie do grzechu, to co widzimy w telewizji, w internecie, w świecie musi napełniać nas odrazą, bo to godzi w Nią! O Niepokalana! To wypowiedzenie wojny wszystkiemu, co nakłania do grzechu. Ale potem „musimy iść dalej”, pisze papież, i „ze wszystkich sił starać się Ją naśladować”, a nie tylko uwolnić się od grzechu, bo mamy do czynienia z Niepokalanym Sercem Maryi, z Niepokalanym Poczęciem.
A co jest w tym Niepokalanym Poczęciu? Nasz Pan Jezus Chrystus jest w tej najpiękniejszej z dusz! Musimy więc odwzorować w sobie cnoty naszej Pani (o tym mówił nawet biskup w dzisiejszym kazaniu). Ona daje nam przykład, jak pełnić wolę Bożą, i papież mówi, żeby niejako wejść w Jej Serce i odwzorować obecne tam myśli i uczucia – to jest prawdziwe naśladowanie Maryi. To jest stosunek, jaki papież chce, żeby mieć do Niej. I możemy być pewni, że takie było jego życie. Był tak wspaniałym papieżem, ponieważ był tak bardzo przywiązany do Niej i odwzorowywał Jej ogromną wiarę, nadzieję i miłość w swoim życiu jako kapłan, biskup i papież, i dlatego został wielkim świętym.

Papież kończy encyklikę bardzo ważnym dla nas stwierdzeniem. Mówi, że Maryja daje nam udział w swoich najważniejszych cnotach. To są cnoty teologiczne: wiara, nadzieja i miłość. I tłumaczy, jak Maryja podtrzymuje naszą wiarę; i jak Niepokalana przymnaża nam wiary, objaśniając, co się dzieje na świecie. To było dokładnie 110 lat temu, i moglibyśmy dodać, że teraz jest 10 000 razy gorzej niż za czasów św. Piusa X. Tłumaczy on błędy liberałów i modernistów, i jako środek zaradczy przedstawia sam fakt Niepokalanego Poczęcia. Muszę wam to przeczytać: „Oni (wrogowie Kościoła) zaczynają od zaprzeczania, że człowiek upadł przez grzech i został pozbawiony swojego pierwotnego stanu. Dlatego grzech pierworodny i jego złe konsekwencje uważają za jakieś bajki”.
Możecie rozejrzeć się po całym świecie, posłuchać tego, co słyszycie wokół siebie i znajdziecie praktycznie wszystko: Pana naszego Jezusa Chrystusa, piękne pieśni, nawet po łacinie, ale nic o grzechu pierworodnym, żadnej koncepcji człowieka, który jest całkowicie chory, chory duchowo, i który wymaga uzdrowienia. Odchodzi się dziś od tych podstaw i działo się tak już za czasów Piusa X, wśród modernistów. „Ludzie zdeprawowani u źródła zdeprawowali następnie cały rodzaj ludzki i w ten sposób wprowadzone zostało na świat zło i zaistniała konieczność odkupienia. Jeśli odrzucimy grzech pierworodny i jego konsekwencje, nietrudno zrozumieć, że nie ma też miejsca dla Jezusa Chrystusa. A tam, gdzie nie ma miejsca dla Jezusa Chrystusa jako jedynego Odkupiciela, nie ma też miejsca dla Kościoła jako jedynej prawdy. Nie ma też miejsca dla łaski ani niczego nadprzyrodzonego.”
To są prorocze słowa, tego właśnie doświadczamy, moi drodzy, taka jest dziś sytuacja na świecie i nawet w Kościele. To jest niewiarygodne! „Słowem, cały gmach wiary jest wstrząśnięty od szczytu po fundamenty.” I przeciwko temu wszystkiemu, moi drodzy, stoi majestatyczna postać Niepokalanej, która sama zniszczy wszystkie herezje. „Ale niech ludzie uwierzą i wyznają — mówi dalej papież — że Najświętsza Panna była od pierwszej chwili poczęcia zachowana od wszelkiej zmazy grzechowej; wtedy też automatycznie będą musieli uznać zarówno grzech pierworodny, jak i rehabilitację rodzaju ludzkiego przez Jezusa Chrystusa, a także Ewangelię, i Kościół, i prawo cierpienia. I mocą tego, racjonalizm i materializm zostaną wyrwane z korzeniami i zniszczone. Pozostanie, w zakresie chrześcijańskiej mądrości, chwalebny obowiązek strzeżenia i obrony Prawdy”. To jest refleksja na temat samego Niepokalanego Poczęcia. Wspaniała!

Kolejnym z diabelskich ataków jest odmowa uznania boskiego autorytetu Kościoła. Więc papież tłumaczy: Niepokalane Poczęcie jest dogmatem ogłoszonym przez najwyższą władzę w Kościele, i jeśli przyjmujecie prawdę o Niepokalanym Poczęciu jako dogmat wiary, to automatycznie przyjmujecie boski autorytet Kościoła, który jest podkopywany przez wszystkich tych wrogów, którzy chcą uważać Kościół jedynie za jakieś zrzeszenie ludzi, w którym są przewodniczący, przywódcy itd. Na to trzeba naprawdę uważać.
Poprzez ten uderzający przykład Niepokalanego Poczęcia i jego konsekwencji dla naszej wiary, papież wyjaśnia w jaki sposób i dlaczego Niepokalana jest naszym ratunkiem w tych ostatnich czasach. Ona sama pokona najgorszy kryzys w Kościele. Jeśli uciekamy się do naszej Pani i błagamy Ją z całego serca, umysł się rozjaśnia i widzimy wszystko wyraźnie. Dlatego jesteśmy tutaj. Będąc misjonarzem od 26 lat kapłaństwa, doświadczam tego wszędzie: w Afryce, w Europie Wschodniej, a teraz także w Azji: to jest zawsze ta sama tajemnica. I papież daje nam do zrozumienia, że jeśli zlekceważymy tę tajemnicę, jeśli próbujemy radzić sobie bez niej, lub nie uświadamiamy sobie jej głębi, pogubimy się.

Ważna jest nie tylko wiara, ale i nadzieja. Nasza Pani jest Spes Nostra. Ta nadzieja dotyczy czasów ostatnich, o których pisze papież. On pisze o naszych czasach. Maryja stała się Matką Chrystusa, nadzieją na osiągnięcie wiecznego szczęścia, która zrodziła się ponownie w naszych duszach. Ona pomaga nam zawsze jako nasza Matka. Spes nostra! Na czym polega kult Jej Niepokalanego Serca w Fatimie? To ostatni promyk nadziei na czasy ostatnie, że pomimo tych wszystkich ataków diabła możemy stać się świętymi w naszych czasach! Maryja czyni nas wolnymi, miażdży głowę szatana, gdy ten nas atakuje. To jest nasza nadzieja, wspaniała nadzieja!

I na koniec (muszę zawsze patrzeć na ten okropny zegar i widzę, że zostało mi 7 minut) — miłość. Wizja papieża kończy się wielką tajemnicą Niewiasty z Apokalipsy. Ukazuje nam Maryję, jako „Niewiastę obleczoną w słońce” (potem mamy cud słońca w Fatimie), „księżyc pod Jej stopami, a nad Jej głową wieniec z gwiazd dwunastu.” Ona jest tą apokaliptyczną Niewiastą, która wygrywa bitwę z bestią i ze smokiem. Jak ją wygrywa? Przywracając nam najgłębszy sens naszego życia, a jest nim miłość Boga ponad wszystko i miłość bliźniego. To jest istota Jej Niepokalanego Serca: Boża miłość opromieniająca ziemię z Jej Niepokalanego Serca, aby przywrócić swoim ukochanym dzieciom tę gorącą miłość ku Bogu i tak uczynić je świętymi.
W takim stopniu w jakim kochasz Boga, jesteś święty. W takim stopniu w jakim zapominasz o kochaniu Boga i to zaniedbujesz, jesteś na drodze ku wiecznemu potępieniu. Jest tylko światło albo ciemność. I jest jedna droga. I następnie papież mówi, że kiedy nasza Pani pojawiła się na niebie jako kochająca Matka (to jest niesamowite, muszę powiedzieć, ze rozważałem tę scenę z Apokalipsy, rozdział 12, bardzo często, ale nigdy nie myślałem o tym tak, jak papież), Ona chce, żeby ten wielki znak pojawił się na niebie, i Ona, jako Niepokalana, jako niesplamiona grzechem, miażdży głowę szatana.
I co Ona robi? Ona jest brzemienna i rodzi, pośród bardzo, bardzo wielu cierpień, rodzi swoje dzieci. I papież mówi: jeśli Jej dziewicze rodzenie odbyło się beż żadnych cierpień, to rodzenie nas, Jej dzieci, w Jej sercu, jest okupione niesamowitym cierpieniem i to jest właśnie ta Niewiasta z Apokalipsy. „I te bóle rodzenia obrazują miłość i pragnienie, z jakimi Najświętsza Maryja Panna czuwa nad nami z nieba i walczy, za pomocą nieustającej modlitwy, by dopełnić liczbę wybranych”.
Co to znaczy, że Maryja nas rodzi? Daje nam Jezusa Chrystusa, życie w łasce. I im bardziej Ona jest naszą Matką, która nas rodzi, tym bardziej my jesteśmy dziećmi Bożymi i tym bardziej kochamy Boga i bliźniego i stajemy się świętymi. I Jej Niepokalane Serce chce przemienić nasze serca i sprawić, byśmy kontynuowali na ziemi Jej miłość do biednych grzeszników. To drugie wspaniałe przesłanie Fatimy: pocieszyć Jezusa Chrystusa i nawrócić biednych grzeszników. I właśnie to musimy czynić. „Pragniemy, aby wszyscy poważnie starali się osiągnąć taką miłość” — stwierdza papież.
„Jak strasznie prześladowany jest teraz Jezus Chrystus i najświętsza religia, którą założył! I jak poważne jest niebezpieczeństwo, które zagraża wielu, odciąganym od wiary przez szerzące się wszędzie błędy!” To apokaliptyczna wizja: tylu ludzi idzie na wieczne potępienie, ponieważ nikomu nie zależy już na wierze, nadziei, miłości, życiu w stanie łaski. „Ale niech wszyscy zaczną błagać Boga w pokornej modlitwie za wstawiennictwem Maryi, aby ci, którzy porzucili Prawdę, pokutowali”. Nasza Pani uczyni ten cud. Jeśli będziemy Jej żołnierzami, jeśli zechcemy iść z Nią i kochać bliźnich próbując ich nawrócić, przywieść ich z powrotem do wiary, i do stóp Maryi, wtedy Ona może zdziałać cuda. To właśnie czyniła w pierwszej części XX wieku poprzez te wszystkie wspaniałe ruchy maryjne: Legion Maryi, Błękitną Armię Matki Bożej Fatimskiej i Rycerstwo Niepokalanej św. Maksymiliana Kolbe.

I to ostatecznie przewiduje papież: erę Maryi, czyli, że czasy ostatnie będą pod Jej sztandarem. „Dzięki Niej rzesze tych, którzy są nieszczęśliwie oddzieleni od Jezusa Chrystusa, powrócą do Niego. Miłość cnót i żarliwa pobożność na nowo rozkwitnie wśród chrześcijan.” Napisał to w roku 1904, i to było 50 lat po ogłoszeniu dogmatu o Niepokalanym Poczęciu. A co mamy powiedzieć teraz? Przyszło nam żyć w czasach ostatnich, w czasach, które pasują o wiele bardziej do przewidywań papieża niż czasy powstania tej encykliki. Święty Pius X jest naszym patronem. To, co napisał ponad 100 lat temu, dotyczy nas bardziej niż jakiegokolwiek innego pokolenia w historii Kościoła i świata, w tym naszej własnej historii.
Moglibyśmy dodać, że po tych 100 latach, po wielkich objawieniach w Fatimie, i nadzwyczajnym odrodzeniu się Kościoła katolickiego dzięki wspomnianym już wspaniałym ruchom maryjnym, mamy jeszcze wyraźniejsze dowody, że tylko Ona może nas uratować. I papież kończy encyklikę: „w obliczu tego zalewu zła, nasza Najłaskawsza Panna wznosi się przed naszymi oczami jak tęcza, jako arbiter pokoju pomiędzy Bogiem i ludźmi. Niech szaleją burze i niebo się zaciemni, nie przerazi nas to! (...) O tak, jeśli będziemy należycie ufać Maryi, zwłaszcza teraz, gdy mamy szczególnie uroczyście świętować Niepokalane Poczęcie, rozpoznamy w Niej tę potężną Niewiastę, która swoją dziewiczą stopą miażdży głowę węża”. Tak oto św. Pius X kończy swą encyklikę. A Nasza Pani kończy swe przesłanie w Fatimie słowami: „na końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje”.

Przyszło nam żyć w tych trudnych czasach, moi drodzy, i uważam, że naprawdę musimy słuchać tego wielkiego papieża. A teraz zadanie dla was na przyszłość: poszukajcie (w swoim języku, w języku angielskim to może być z Angelus Press, TAN Books itp.) encykliki św. Piusa X Ad Diem Illum. Postarajcie się też dotrzeć do prawdziwego przesłania naszej Pani z Fatimy, co Ona naprawdę tam powiedziała i co tam miało miejsce, poczytajcie o tym. Postarajcie się poznać historię św. Maksymiliana Kolbego, Franka Duffa i innych świętych — założycieli tych wielkich ruchów maryjnych. Dajcie się zainspirować prawdą przekazaną przez św. Piusa X, że musimy odnowić wszystko w Chrystusie, i że można tego dokonać tylko w jeden sposób — przez Niepokalaną.
Dziękuję bardzo.

In nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti. Amen.

Nabożeństwo pierwszych sobót

czytaj dalej

Uroczystości i święta

czytaj dalej

Copyright 2012–2021 Serwis Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji